druk

Pytanie czy druk umiera powraca coraz częściej niczym spadająca z wysoka piłka, która z każdym odbiciem wraca na ziemię coraz szybciej. Druk jednak nic sobie z tego nie robi i ma się bardzo dobrze – zarówno w pracy jak i w domu.

Zagadnienie kondycji słowa drukowanego pojawia się na naszych łamach dość często. Pisaliśmy o tym, że druk ma się dobrze bo Milenialsi wolą czytać z kartki zamiast z ekranu, że katalogi drukowane mają większą niż elektroniczne siłę przekonywania, wyjaśnialiśmy dlaczego nie należy przed snem czytać z ekranu. Z wielu naszych felietonów wynika przewaga słowa z kartki (czyli wyrazu) od tego z ekranu, ale jeszcze nigdy nie postawiliśmy wprost pytania: czy druk umiera? Odpowiedź dla jednych jest oczywista, dla innych może zaskakująca – druk nie umiera, wprost przeciwnie, ma się co najmniej tak samo dobrze, jak w przeszłości i nic nie wskazuje na to, by w przyszłości było inaczej.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ekranów z których czerpiemy informacje przybywa. Kiedyś rarytasem było posiadanie peceta, dziś normą jest, że każdy dysponuje komputerem stacjonarnym, przenośnym, nierzadko tabletem czy urządzeniem hybrydowym, nie wspominając o smartfonie.  Rośnie też liczba rozwiązań typu digital signage. To, że jesteśmy otoczeni przez ekrany jest główną przyczyną pojawiania się głosów o redukcji znaczenia druku. Ale okazuje się, że choć jesteśmy osaczeni słowem cyfrowym, to wcale nie rezygnujemy z tradycyjnego druku. Firma analityczna Two Sides przeprowadziła dużą ankietę dotyczącą popularności druku. Okazało się, że aż 78 proc. ankietowanych w różnych przedziałach wiekowych woli czytać materiały z kartki zamiast z ekranu. Niemal tyle samo, bo 72 proc. uważa, że łatwiej, przyjemniej, a przede wszystkim zdrowiej jest czytać z kartki bo przy ekranie spada częstotliwość mrugania przez co oko nie jest dobrze nawilżone, co może prowadzić do chorób oczu. Dokument wydrukowany ma też tę bardzo istotną przewagę, że podczas czytania mimowolnie powstaje w pamięci obraz tekstu przez co łatwiej po nim nawigować, niż w przypadku tekstu z monitora, na co zwróciło uwagę aż 84 proc. badanych.

To tylko wybrane z obszernego badania przykłady świadczące o tym, dlaczego wolimy słowo drukowane od elektronicznego, niezależnie od tego, czy mówimy o materiałach prywatnych czy służbowych. Ponieważ z racji charakteru naszego serwisu podstawowym przedmiotem naszego zainteresowania jest druk w firmie, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z drukiem.

Ci, którzy wieszczą schyłek druku zwracają uwagę, że w przedsiębiorstwach rośnie świadomość trendu związanego z redukcją kosztów wydruku, którego przesłanie brzmi – mówiąc krótko i treściwie – najtańsza strona to niewydrukowana strona. Trzeba jednak pamiętać, że choć w związku z tym na pewno drukujemy mniej, to dokumentów w firmie przybywa. W efekcie liczba wydrukowanych stron jest ciągle co najmniej taka sama, jak kiedyś. Bo chyba nie ma cienia wątpliwości co do tego, że liczba maili w skrzynce nie będzie się zmniejszać. Nie ubędzie też dokumentacji technicznych, instrukcji obsługi urządzeń, ulotek, aktów notarialnych, z pewnością nie będzie też ubywać rachunków w sklepie. Choć niektórzy biją na alarm, że spada czytelnictwo periodyków i książek to jednak uginające się półki w księgarniach i witryny kiosków pełne kolorowych czasopism na to nie wskazują.  


Kontakt dla mediów

Rekomendacje Klientów

zobacz dlaczego inni pracują z OKI