druk

Krajowy rynek laserowych urządzeń drukujących ciągle rośnie, a Oki razem z nim, tylko szybciej. Niemniejszym biznesem są materiały eksploatacyjne, a i w tym segmencie Oki ma chyba najwięcej powodów do zadowolenia.

Rynek urządzeń drukujących nie jest wdzięcznym przedmiotem zainteresowania mediów. W ostatnich latach chyba żadna grupa produktowa z branży IT nie cieszy się popularnością, chyba że zaliczyć do niej sprzęt ultramobilny taki jak smartfony. Ale w tym przypadku też trudno jednoznacznie ocenić, czy gigantyczne ilości publikacji na ich temat wynikają z dużego zainteresowania czytelników, czy raczej z dużego potencjału możliwości finansowych producentów takiego sprzętu. Ale wśród produktów, które jeszcze do niedawna były „solą ziemi czarnej” naszej branży, czyli pecetów, monitorów czy drukarek – trudno znaleźć informacje biznesowe takie jak udziały poszczególnych producentów, wielkość rynku czy produktowe takie jak najpopularniejsze modele. Ale jak mówi stare rosyjskie przysłowie: cicho jedziesz – dalej zajedziesz. Dlatego możemy jedynie cicho zasugerować producentom i dystrybutorom smartfonów oraz operatorom telekomunikacyjnym, by bardziej inwestowali w reklamy drukowane, niż cyfrowe. Dlaczego? Bo – jak wynika z badań – 64 proc. czytelników zauważy reklamę drukowaną, a tylko 26 proc. on line.

Na temat przewagi treści drukowanych nad cyfrowymi pisaliśmy niejednokrotnie i nie chcę ich powtarzać. Chętnie za to zwrócę uwagę na to, że choć o rynku druku laserowego nie jest zbyt głośno, to ma się on bardzo dobrze. W zeszłym roku sprzedano prawie 440 tys. urządzeń, co stanowi wzrost o 18 proc. w stosunku do 2017 r., za 960 mln zł, czyli o prawie 18 proc. więcej[1]. (Warto wspomnieć, że w tej dekadzie mieliśmy już okresy lepszej koniunktury pod względem liczb sprzedanych urządzeń – w 2013 r. na rynek trafiło prawie pół miliona sztuk, a rok wcześniej ponad 520 tys.) Największe powody do zadowolenia Oki ma w przypadku sprzętu kolorowego, zwłaszcza A3. Tu odnotowaliśmy pod względem ilościowym wzrost o 19 proc. co oznacza, że na trzy sprzedane w zeszłym roku laserowe urządzenia drukujące, dwa z nich miały logo Oki. Również w przypadku sprzętu A4 dzięki 9-procentowemu wzrostowi, Oki ustępuje liderowi o zaledwie 4 proc. zaś wyprzedza trzeciego na podium o aż 8 proc. Wprawdzie w przypadku sprzętów jedno i wielofunkcyjnych mono wzrosty Oki nie są już tak spektakularne, to trzeba pamiętać, że z biznesowego punktu widzenia, druk kolorowy jest dużo ważniejszy. Dlaczego? Bo generuje duże zyski przy sprzedaży materiałów eksploatacyjnych – aż 78 proc. tonerów kolorowych, jakie w zeszłym roku kupili użytkownicy, to produkty oryginalne. A trzeba zaznaczyć, że pod względem wartości segment materiałów eksploatacyjnych (zarówno tonerów, jak i tuszy) w Polsce wyniósł ponad 800 mln. zł, czyli niewiele mniej, niż rynek drukarek.

Jaki będzie ten rok dla laserowego sprzętu drukującego? W zeszłym udało się osiągnąć niemałe wzrosty mimo stosunkowo słabej koniunktury. Ten rok zapowiada się dużo lepiej ze względu na spodziewany duży ruch w segmencie zamówień publicznych, czyli tam, gdzie najczęściej trafiają rozwiązania laserowe. Jeśli tak będzie, to jesteśmy na to gotowi – w Oki szykujemy właśnie premiery całej gamy nowych urządzeń A3, o czym napiszemy więcej już wkrótce.

 

[1] Źródła wszystkich podanych liczb: IDC, Poland MPDS Tracker 2018, Poland HCP Tracker 2018, Poland Ink & Toner Tracker 2018, CRN.


Kontakt dla mediów

Rekomendacje Klientów

zobacz dlaczego inni pracują z OKI