Zmniejszanie kosztów druku to nieunikniony element ewolucji druku w firmie. Wśród zarządzających kosztami przedsiębiorstwa rośnie świadomość hasła MPS, ale wdrażanie go często ciągle jeszcze zostaje w sferze koncepcji. Dlaczego, skoro oszczędności są widoczne jak na dłoni?

O systemach zarządzania drukiem mówi się już od kilku lat, temat ten był też poruszany na naszych łamach i z pewnością będzie wdzięcznym przedmiotem publikacji na łamach różnych mediów o profilu B2B. Nie jest moim zamiarem przedstawianie tu idei rozwiązań, studiów przypadków czy wręcz konkretnych produktów do zarządzania drukiem i obiegiem dokumentów. Chciałbym tu skupić się na podejściu użytkowników do tego typu rozwiązań i spróbować odpowiedzieć na pytanie ze wstępu: czemu czekać z wdrożeniem czegoś, co i tak trzeba będzie zrobić, by pozostać konkurencyjnym na rynku? Czemu nie wdrożyć odpowiedniego MPS już teraz, by to inni się zastanawiali, jaki model MPS przyjąć, by nie zostawiać w tyle, za tymi, którzy już to zrobili? Bo na pewno minie jeszcze dużo czasu zanim MPS czyli Managed Print Service, stanie się integralnym elementem każdego lub prawie każdego przedsiębiorstwa. Dlaczego nie jest łatwo przekonać odpowiednie osoby w firmie, by zechciały przyczynić się do zmniejszenia kosztów prowadzenia biznesu? Argumenty przemawiające za weryfikacją modelu druku i inwestycją w zmiany w tej materii są jednoznaczne – oszczędności mogą sięgać nawet kilkadziesiąt procent!

Jeszcze kilka lat temu różne systemy, rozwiązania czy koncepcje związane z MPS dopiero powstawały i raczkowała edukacja użytkowników w tym zakresie. Teraz jednak systemy MPS są jednoznacznie zdefiniowane, a producenci i integratorzy dbają o to, by uświadomić użytkownikom, na jakie konkretne oszczędności mogą liczyć po wdrożeniu. W Paragrafie 22 J. Hellera występuje postać generała Sheisskopfa, który specjalizował się w wydawaniu różnych rozporządzeń. Przykład: każdy celowniczy bombowca miał obowiązek w wolnym czasie ćwiczyć swoją celność poprzez strzelanie do rzutków, co najmniej 8 godzin tygodniowo. Jaki był efekt wprowadzenia w życie tego pomysłu? Wszyscy celowniczy trenowali strzelanie do rzutków dzięki czemu bardzo wzrosła ich skuteczność w… trafianiu do rzutków. Przypomina mi się ta historia, gdy obserwuję postępy przedsiębiorstw w zakresie wdrażania rozwiązań do zarządzania drukiem. Świadomość tej idei, znanej na rynku światowym pod hasłem MPS, niewątpliwie rośnie również w naszym kraju - managerowie dowiadują się co to takiego jest MPS, dzięki czemu rośnie ich świadomość w tym zakresie. Ale nie przekłada się na konkretne działania.

Czy należy ciosać kołki na głowach decydentów, że nie korzystają z wiedzy? Na pewno można, przecież według badań Ediko koszty druku w krajowych firmach są zwykle 2-krotnie większe, niż w przypadku średniej światowej. Ale trzeba pamiętać o kontekście jakim są realia gospodarcze kraju. Na Zachodzie sam elektroniczny obieg dokumentów, biznesowych czy prawnych, pozwala na oszczędności w druku. U nas jeszcze nie, ale też nie jest najgorzej. W Rosji wszystko musi być na papierze, nawet karta pokładowa samolotu – przecież na telefonie nie da się przystawić pieczątki. Nie tylko u nas proces postępu jest powolny, jedynie zaczął się nieco później. Według badań Quocirca za 2018 r. jedynie 23 proc. badanych uważa, że dziś MPS odgrywa kluczową rolę w procesie digitalizacji, zaś 54 proc. uważa, że zrobi to w ciągu dwóch najbliższych lat.

Pewne zmiany wymagają czasu nawet, gdy już teraz wydają się być oczywiste. Najlepszy przykład – komputer stacjonarny przez kilka dekad był zamknięty w wielkiej, kremowej lub szarej skrzynce. Dzięki zastosowaniu komponentów takich jak procesory Intela iCore od czwartej generacji i dyski SSD, desktopy były dostępne w malutkich obudowach już na początku dekady. Ale klienci potrzebowali lat by się oswoić ze świadomością, że zamknięty w przyciągającej wzrok pod względem wzornictwa obudowie o objętości dwóch kostek masła komputer jest równie wydajny i godny zaufania, co poprzedni.


Kontakt dla mediów

Rekomendacje Klientów

zobacz dlaczego inni pracują z OKI