W krajach rozwiniętych inwestycje w system zarządzania drukiem są popularne, wręcz powszechne. Na naszym rynku nie. Czyżby krajowe przedsiębiorstwa generowały tak wysokie zyski, że nie szukają oszczędności?

Niedawno dzieliłem się spostrzeżeniami, że system zarządzania drukiem jest postrzegany podobnie do opery czy biblioteki – wprawdzie nie chodzi się tam, ale ważna jest świadomość istnienia tych instytucji. Zdarzają się też przypadki trudniejsze. Na pytanie, czy w instytucji jest stosowany system zarządzania drukiem pada odpowiedź: oczywiście, kupujemy tańsze tonery. Taka odpowiedź może śmieszyć w środowisku resellerów czy integratorów tak samo jak jedynie w środowisku humanistów może śmieszyć dialog: a czytał pan Prousta? Tak, Placówkę! W rzeczywistości nie ma się jednak z czego śmiać. To na szczęście są to rzadkie przypadki, jednak dość często można się spotkać z opiniami według których system zarządzania drukiem, to pieśń przyszłości. Jeszcze mało kto to stosuje, rozwiązania takie są w powijakach. Trzeba poczekać aż takie modele będą sprawdzone i pewne. A że na Zachodzie już są stosowane? Cóż, tam wszystko jest wdrażane wcześniej, więc tym bardziej warto poczekać, by się nauczyć na ich doświadczeniach i błędach. Ale i tak są to z pewnością projekty tak nowe, jak nieczęsto stosowane.

Jak jest w rzeczywistości? Przyjrzyjmy się kilku przypadkom u naszych zachodnich sąsiadów. Magee, to irlandzki producent i sprzedawca odzieży. W strukturze firmy znajdują się trzy spółki: zakład odzieżowy, tkalni i sklep detaliczny. Nie jest to duża firma, bo zatrudnia 120 pracowników i posiada 33 drukarki. W efekcie wdrożenia systemu zarządzania drukiem zredukowano koszty druku o jedną czwartą. W branży medycznej dużym wyzwaniem dla Oki było zoptymalizowanie druku w niemieckiej Kreisklinik Worth zatrudniającej 340 osób sprawujących opiekę nad 30 tys. pacjentów. Po gruntowym audycie dokonano dużej inwestycji – wymieniono 76 drukarek, faksów i kopiarek na urządzenia od jednego producenta. W tym przypadku korzyści były związane bardziej z funkcjonalnością systemów drukujących, które pozwalały np. na druk dużych ilości etykiet. Praca bez przestojów również jest w tym przypadku bardzo cenioną w klinice. Uproszczone procedury zakupu i przechowywania materiałów eksploatacyjnych to oszczędności pieniędzy i czasu użytkowników. Inny przykład – w irlandzkim Grand Hotelu wdrożono system zarządzania drukiem, którego elementem była wymiana starzejącego się parku drukarek różnych producentów. W efekcie uzyskano 30-procentowe oszczędności. Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów efektywności wdrożenia systemu było obniżenie kosztów druku w Rhon Maintal – jednej z najstarszych organizacji zajmujących się zaopatrzeniem w wodę na terenie Bawarii. W tej instytucji zatrudniającej 60 pracowników zredukowano koszty druku aż o połowę!

Oczywiście takie przykłady, w których wdrożono system zarządzania drukiem od Oki można mnożyć. Wybrałem kilka takich, by pokazać, że rozwiązania takie nie są niczym nowym. U irlandzkiego producenta odzieży system został zastosowany w… 2012 r., w klinice po audycie wymieniono 76 urządzeń w 2013 r. W tym samym roku osiągnięto też 50-procentowe oszczędności w Rhon Maintal.

Czy warto czekać na innowacje w tej dziedzinie? Na pewno za kolejne 5 lat rozwiązania będą oferowały oszczędności większe o kilka procent. Ale przez te lata można już uzyskać oszczędności o kilkadziesiąt procent.


Kontakt dla mediów

Rekomendacje Klientów

zobacz dlaczego inni pracują z OKI