druk

Potrzeba zarządzania drukiem staje się coraz ważniejsza w kontekście rosnących pensji pracowników. MPS zapewnia nie tylko zmniejszenie nakładów na druk, ale też redukcję czasu potrzebnego na uzyskanie i dostęp doń. A czas to pieniądz i to tym droższy, im bardziej rosną koszty osobowe.

O systemach zarządzania drukiem piszemy nie po raz pierwszy i z pewnością nie ostatni. Nic dziwnego – gdzie szukać kompendium wiedzy na ten temat, jeśli nie w serwisie, który ma w tytule „druk w firmie”. Koniecznie zaznaczam, że choć tematy związane z optymalizacją druku – w przypadku Oki znane pod nazwą MPS – poruszamy niejednokrotnie, to za każdym razem pokazujemy tę kwestię z innej strony. Czasem mówimy o idei, czasem pokazujemy konkretne rozwiązania.

Niewątpliwie najważniejsze aspekty MPS to oszczędność pieniędzy uzyskiwana przez redukcję i optymalizację druku. Zmniejsza się dzięki temu użycie sprzętu, materiałów eksploatacyjnych, papieru. Wykazana czarno na białym oszczędność pieniędzy to niekwestionowany bodziec w sprawie inwestycji w MPS. Nic dziwnego, trudno bowiem o bardziej wymierny argument. W firmach i instytucjach, które już stosują systemy zarządzania drukiem wiadomo, skala materialnych oszczędności sięga od co najmniej kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent. To, że MPS będzie zastosowane w każdej czy niemal każdej organizacji, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Tak jak z dwóch porównywalnych pod względem funkcjonalności aut klient wybierze to, które pali mniej. To tylko kwestia czasu, gdy mechanizmy optymalizujące procesy druku staną się całkiem powszechne. Ale by tak się stało, trzeba o tym pisać i mówić, co niniejszym czynimy. Jak wspomniałem, optymalizacja najczęściej dotyczy wyboru najbardziej odpowiedniego sprzętu i uświadomienia użytkownikom jak z niego korzystać. Zwraca się uwagę na materiały eksploatacyjne, bo one niewątpliwie stanowią lwią część kosztów druku w organizacji. TCO to również koszt serwisu czy wsparcia IT, bardziej świadomi zwracają też uwagę na pobór energii czy miejsce, jakie zajmuje sprzęt drukujący. My w Oki idziemy dalej i zwracamy uwagę na koszty, które trudniej policzyć. Jeśli nie nadać im materialnego wymiaru trudniej uznać je za ważne. Jednak w skali miesięcy czy roku takie zjawiska jak przestoje spowodowane awarią czy choćby wynikające z niedostarczenia na czas materiałów eksploatacyjnych mają swój udział w TCO.

Inną kwestią, która zwykle nie jest brana pod uwagę są koszty związane z czasem, jaki jest potrzebny by pokonać trasę od biurka do drukarki. Jest to koszt nieuświadomiony, bo niepoliczalny, tj. systemy zarządzania drukiem zwykle nie sięgają tak głęboko przy analizie całkowitego kosztu utrzymania infrastruktury drukującej w firmie. SMP Oki bierze pod uwagę również ten czynnik, bo sprawdziliśmy, ile czasu spędza statystyczny pracownik biura w drodze po wydruk. Z doświadczeń i obliczeń wynika, że czynność ta absorbuje niemal trzy kwadranse w skali miesiąca. Tak jest przy założeniu wykonywania dziesięciu kroków w jedną stronę. Jedna pełna godzina lekcyjna – to mało czy dużo?

To dużo i będzie coraz więcej, gdyż koszty zatrudnienia pracowników rosną i będą coraz wyższe. Z tego powodu coraz częściej administratorzy cenią sobie możliwość zdalnej instalacji  oprogramowania na komputerach. Oszczędzają dzięki temu czas swój i pracowników, którzy nie muszą rozstawać się nawet na minutę ze swoim narzędziem pracy. Przypadek czasu poświęconego na drogę po wydruk nie jest może bardzo spektakularny, bo jednorazowo wynosi kilkanaście sekund. To tak jak z kapuśniaczkiem, przy którym nie chce nam się nawet sięgnąć po parasol, ale po kwadransie można być już całkiem przemoczonym.


Kontakt dla mediów

Rekomendacje Klientów

zobacz dlaczego inni pracują z OKI